Lifestyle

Podsumowanie roku 2018

W ostatnim czasie byłam trochę zabiegana i ostatecznie nie udało mi się wrzucić żadnego posta z krasnalami, tak jak obiecywałam, ale myślę, że każdy kto tu zagląda świetnie poradził sobie, po swojemu, z wprowadzeniem do swoich czterech ścian zimy i świątecznej atmosfery. My oprócz dekorowania mieszkania dokonaliśmy rewolucji w salonie 😛 Wena naszła mnie około 24:30 😛 No bo dlaczegóż by nie 😛 Koniec końców mamy nowe ulubione miejsce w domu i kolejne niemalże idealnie dopieszczone pomieszczenie 🙂 Jest to dowodem tego, że w nocy rodzą się najlepsze pomysły – jeśli wpadają do głowy koniecznie je zapiszcie (rano pewnie nic w waszej pamięci nie zostanie).

Za dwa ni koniec roku. Postanowiłam zrobić sobie podsumowanie roku chwilę wcześniej, gdyż jutro wyjeżdżamy do Kroczyc na śląsku, żeby tam przywitać Nowy Rok. Strasznie się cieszę, bo jeszcze nigdy nie miałam okazji spędzić Sylwestra wyjazdowo, a nóż widelec poza świętowaniem uda się trochę pozwiedzać, zwłaszcza, że jak podpowiada wujek Google w okolicy znajduje się sporo pięknych zamków 🙂

To był bardzo intensywny rok, pełen emocji, ważnych wydarzeń, nerwów i radości. Dużo się nauczyłam, trochę się zmieniłam, udało mi się pełnić większość celów, które założyłam sobie rok temu. Jestem szczęśliwa, chociaż czuję się już trochę zmęczona. Szukam sposobów na naładowanie akumulatorów i totalny reset przed 2019 rokiem, aby wejść w niego z nową energią i nowymi planami (a trochę ich jest 😛 ). A oto moje podsumowanie roku 2018 (może zainspiruje Was do własnego “rachunku sumienia” i wzbudzenia w sobie wdzięczności za cały mijający rok, za te dobre i złe chwile, które koniec końców zmieniły nasze życie).

1. Ślub i wesele – najpiękniejszy dzień w życiu, wszystko było dokładnie tak, jak to sobie wymarzyliśmy, wszystko poszło zgodnie z planami (to zdecydowanie wielki sukces)

2. Mieszkanie – zachodu z kredytem i szukaniem mieszkania było co nie miara, a ile nerwów nas to kosztowało wiemy tylko my, ale koniec końców udało się i wydaje mi się, że jesteśmy dokładnie tu, gdzie być powinniśmy. Urządzenie naszych czterech ścian dało nam niesamowicie dużo radości i miło nam słyszeć od innych, że przychodząc do nas czuje się ciepło i jest “jak w domu” <3

3. Auto – warunek naszej wyprowadzki z Wrocławia, pierwszy duży krok, ale udało nam się totalnie przypadkiem ustrzelić małą srebrną strzałę, która, jak dotąd (i oby tak pozostało :P) nas nie zawiodła i umożliwiła nam odwiedzenie wielu miejsc, które zapadły nam mocno w pamięci.

4. Psycholog szkolny – marzenie się spełniło, udało mi się dostać pracę zgodną z moim wykształceniem, a dzięki temu nie tylko jestem szczęśliwa, ale też mam szansę odszukać ścieżkę rozwoju i edukacji, która poprowadzi mnie do mojego celu, nie po omacku, ale mocno ugruntowanym przekonaniem, że to jest to.

5. Przygotowanie pedagogiczne – podyplomówka otworzyła przede mną wiele drzwi, dużo się nauczyłam, a także poznałam fantastycznych ludzi. Mimo, że trochę mi się nie chciało, z perspektywy czasu – nie żałuję 🙂

6. Z Wrocławia na “stare śmieci” – przeprowadzka do mojego rodzinnego miasta była dobrą decyzją. Małe miasto pozwala na zwolnienie tempa życia, zauważania więcej, cieszenie się chwilami i fakt, że jesteśmy bliżej rodziny też jest miłą odmianą. A co więcej, mamy teraz miejsce, do którego nasi przyjaciele mogą uciec od zgiełku dużego miasta i gdzie zawsze są mile widziani 🙂

7. Majówka – pierwszy urlop od… sama nie pamiętam kiedy 😛 Przez mój pracoholizm oduczyłam się odpoczywać, ciągle “nie miałam czasu” na chwilę dla siebie i odczuwałam wyrzuty sumienia, że “nic nie robię”. Majówka w Lipnicy Murowanej, mojej ukochanej wiosce w Małopolsce, w której spędziłam połowę życia, w której mam naprawdę cudownych przyjaciół od czasów dzieciństwa, a z którymi tak rzadko się widuję, piękne tereny górskie, lasy, pola, łąki, a tuż za rogiem Tarnów, Bochnia i Kraków. Mam nadzieję, że odwiedziny tamtych stron staną się częścią naszych corocznych wyjazdów, bo właśnie tam moje serce bije szybciej i baterie ładują się błyskawicznie 🙂

8. Teatr – praca jako animator tańca pozwoliła mi poznać fantastyczną dziewczynę, która dzisiaj gra w teatrze Capitol. Dzięki niej mieliśmy okazję zobaczyć przedpremierowo spektakl z kategorii teatru alternatywnego. Kocham teatr i nawet jeśli alternatywa to nie do końca moje klimaty to po dwóch latach mieszkania w tak ociekającym wydarzeniami kulturalnymi mieście w końcu udało mi się dotrzeć pod strzechę teatru <3

9. Goście – nasz dom jest otwarty, każdy jest mile widziany, tak zawsze chcieliśmy i to nam się udało 🙂 ogromnym osiągnięciem było zorganizowanie wigilii dla przyjaciół (ogromnym, bo ja się zawsze stresuje, czy każdy jest najedzony, ma swój talerzyk, dobrze się czuje itd. :P), a drugim miłym spotkaniem były andrzejki z “młodymi” z mojej rodzinki (pyszne jedzenie, karty dżentelmenów i gitara). Mam nadzieję, że tych spotkań będzie więcej w nowym roku 🙂

10. Postcrossing – po chyba 5 latach wróciłam do postcrossingu, czyli międzynarodowej wymianie pocztówek. Kiedyś byłam w to strasznie wkręcona i dawało mi to niesamowicie dużo radości. Póki co wysłałam kartki do Niemiec, Finlandii i Kazachstanu, teraz czekam na to, co przyjdzie do mnie 🙂

Chciałam podzielić się z Wami tymi największymi i najważniejszymi sukcesami, ale tych mniejszych, jednak nie mnie ważnych też jest sporo. Trudno byłoby to wszystko spisać, w ciągu roku naprawdę łatwo zapomnieć o tym, co się wydarzyło. W 2019 roku też chcę trochę osiągnąć, pozmieniać.

Kiedyś pisałam, że zmajstrowałam sobie swój własny planer, który świetnie się sprawdził, ale na 2019 rok postanowiłam poszukać jakiegoś planera w wersji książkowej, właściwie trochę ze względów estetycznych ale i praktycznych. Na rynku jest bardzo wiele planerów. Długo nie mogłam się na żaden zdecydować, bo ja mam konkretne potrzeby i wymagania, żeby w ogóle moje kupno planera miało jakikolwiek sens. Znowu wracam do Aliny z Design Your Life, którą naprawdę bardzo lubię i która niesamowicie nie inspiruje, jednak jej planer nie był tym czymś dla mnie. Postanowiłam spróbować z planerem Minimal Life od Natalii, ponieważ jest niemalże identycznie pomyślany jak ten, który sama sobie zrobiłam, ale ma super dodatkowe “funkcje” pomagające w rozwoju osobistym. Planer jest już w moich rękach, częściowo przygotowany na 2019 rok i wydaje mi się, że jego zakup jest strzałem w 10. Jeśli jeszcze nie macie swojego planera lub jeśli nie macie pomysłu, jak ogarnąć swoją codzienność i niczego nie zapomnieć to naprawdę polecam takie rozwiązanie. Nie reklamuję żadnej marki, sama na Instagramie mam w obserwowanych chyba z 10 dziewczyn zajmujących się planowaniem, które są niesamowicie inspirujące i każda ma do zaoferowania coś innego. Zachęcam raczej do własnych poszukiwań swojego ideału. Bo z planerem jest trochę jak z facetem 😛

Życzę Wam wszystkim niezapomnianego Sylwestra i cudownego 2019 roku. Dużo siły do działania, pozytywnego nastawienia, motywacji w dążeniu do celów i samozaparcia. Nowych znajomości, niezapomnianych podróży i po prostu szczęścia 🙂 Do usłyszenia w nowym roku 🙂

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie
Facebook
Facebook
Instagram