Psychologia

Mam depresję…

W naszym życiu, co jakiś czas, lubi nagromadzić się, trochę więcej niż zwykle, różnych trudnych rzeczy. Wpływ na nasze samopoczucie ma pogoda, kontakty z rodziną, znajomymi, praca, obowiązki domowe, obowiązki związane z rolą, którą pełnimy… Generalnie jest tego cała masa. Wyliczać można bez końca. Bo każdy jest inny, ma inną wytrzymałość, przeżywa i przejmuje się innymi rzeczami. Nie ważne czy mamy 15 czy 50 lat. Codziennie narażeni jesteśmy narażeni na różne stresory. Może nawet bardziej niż 20 lat temu. Każdy z nas ma również inną grupę wsparcia społecznego, inne metody i strategie radzenia sobie, inny charakter, inne zaplecze, inne poczucie sprawstwa i wpływu. Każdy z tych puzzli ma znaczenie. Ma wpływ na to, czy jesteśmy w grupie zagrożenia chorowania na depresję.

Czym właściwie jest depresja?

O depresji w naszych czasach jest głośno. Statystyki pokazują, że na całym świecie problemem depresji dotkniętych jest aż 350 milionów ludzi. W Polsce liczba ta wynosi około 1,5 miliona. Czynników wywołujących tę chorobę jest wiele. Symptomy — podobne. Według klasyfikacji ICD-10 wskaźnikami, że coś zaczyna się z nami dziać są:
1) obniżony nastrój – pojawia się rano, utrzymuje przez większość dnia, prawie codziennie, niezależnie od okoliczności; smutek, przygnębienie;
2) utrata zainteresowania – przestajemy interesować się tym, co dotychczas było dla nas ważne i dawało nam poczucie satysfakcji, sprawiało przyjemność; pojawia się zobojętnienie emocjonalne;
3) osłabienie energii – brak sił do robienia czegokolwiek, szybsze męczenie się.
Pojawiają się również symptomy dodatkowe, takie jak zaburzenia snu, myśli samobójcze, kłopoty z pamięcią i koncentracją, utrata wiary w siebie, obniżenie samooceny, poczucie winy (nieuzasadnione i nadmierne), spowolnienie psychoruchowe, zmiany łaknienia i masy ciała (brak apetytu, spadek wagi).
Podobnych symptomów doświadcza czasem każdy z nas. Nie wszystkich na raz, ale części. Jest to całkiem normalne, każdy z nas ma prawo mieć gorszy dzień. Jeśli jednak tkwimy w takim stanie dłużej niż 2 tygodnie — warto udać się do specjalisty — możemy cierpieć na depresję.
Z depresją ludzie potrafią “chodzić” latami i nawet jako tako funkcjonować. Im dłużej jednak odwlekamy konsultację ze specjalistą i leczenie, tym nasz stan może się pogarszać.

Profilaktyka depresji

Nie ma cudownego środka, który pomógłby nam uniknąć zachorowania na depresję. Są jednak “środki profilaktyczne”, które mogą obniżyć ryzyko zachorowania. Myślę to np. o inwestowaniu w budowanie relacji, które nie tylko dają pole do dzielenia się przeżywanymi emocjami, ale również są formą budowania sieci wsparcia społecznego, przeżywania razem radości i smutku, wzajemne wsparcie w trudnych momentach w życiu. Sen jest równie istotny. Prawidłowa ilość i jakość snu daje możliwość odprężenia i odpoczynku, tak potrzebnych w dzisiejszym pędzącym do przodu świecie. Aktywność fizyczna to endorfiny – hormony szczęścia. Podnosi nastrój, pomaga nawiązywać interakcje społeczne, “wyładować się” i odciągnąć myśli. W dodatku poprawia jakość snu i redukuje lęk. Cele – to siła napędowa w naszym życiu. Nadają mu sens i wartość. Pomagają nam się rozwijać, a osiąganie ich niewątpliwie podnosi poczucie naszego sprawstwa i wartości. Bycie dobrym dla samego siebie – jeśli uważacie, że tylko wariaci mówią do siebie — jesteście w błędzie. Rozmowa z samym sobą, mówienie sobie dobrych i miłych rzeczy, chwalenie się, docenianie – wpływają na naszą dobrą relację z samym sobą, pomagają budować poczucie własnej wartości i dostrzegać, w jakiej kondycji jesteśmy.

Nie mów, że będzie dobrze!!!

Mimo, iż depresja jest dość “popularną” chorobą naszych czasów nie wiemy, jak się z nią obchodzić. Często bagatelizujemy objawy u osób, które są tą chorobą dotknięte. Bagatelizujemy też depresję u dzieci i młodzieży. Wiele razy słyszałam teksty w stylu “od czego Ty masz tą depresję, weź się za naukę zamiast się nad sobą użalać”, albo “ty jesteś za młody na depresję”. No… Nie. Depresja wśród dzieciaków jest dokładnie tak samo popularna, jak u dorosłych. Wierzcie mi, pracuję w szkole. Przyczyny są różne. Jak pisałam wcześniej — każdy jest inny. Depresja u dzieci jest często niezauważana, a same dzieciaki, pojawiają się same w gabinecie w ostateczności (najczęściej przytargane przez koleżanki/kolegów albo zgłoszone przez wychowawców, zaniepokojonych niektórymi ich zachowaniami). Dorośli też mają dość niską samoświadomość i prędzej ich rodzina, czy przyjaciele dostrzegą, że dzieje się coś niedobrego niż oni sami.
“Będzie dobrze”, “Weź się w garść”, “Ogarnij się”. Takie słowa nikomu nie pomagają. Nawet, kiedy rozmawiamy z kimś o swoim problemie. A co dopiero w depresji. Z resztą możecie sobie sami wyobrazić, jak byście się czuli, gdyby ktoś w odpowiedzi na wasze zwierzenia odpowiedział podobnymi słowami. Nie trzeba być specjalistą żeby to zrozumieć, Wystarczy mieć w sobie trochę empatii.

Ten wpis miał na celu przybliżenie tematyki depresji, a powstał, ponieważ z tym zjawiskiem spotykam się niemalże każdego dnia. I widzę, jaka jest mała świadomość rodziców, młodych, nas samych. Być może ktoś, kto przeczyta ten wpis znajdzie odpowiedź na pytanie “dlaczego tak okropnie się czuję” i odważy się poszukać na nie odpowiedzi. Wspierajcie osoby, które doświadczają depresji, szukajcie w Internecie informacji, jak pomagać na poziomie relacji. W tej kwestii Internet jest kopalnią wiedzy (ale też uważajcie, oddzielajcie ziarna od plew). I bądźcie czujni i uważni na drugą osobę. Zawsze. Każdego dnia.

Please follow and like us:
error

0 Komentarzy

  • Charlotte

    Bardzo wartościowy wpis, należy uświadamiać i przybliżać ludziom temat, gdyż wiele osób wciąż go niestety bagatelizuje, co jest tragiczne w skutkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie
Facebook
Facebook
Instagram