Psychologia

Boję się psychologa

W ostatnim czasie zdarzyło mi się rozmawiać z kilkoma osobami, które nie do końca potrafią poukładać sobie to, co dzieje się w ich życiu. Do tej pory jakoś sobie radziły, jednak teraz dotarły do muru i nie potrafią ruszyć dalej. Zaproponowałam wizytę u psychologa — spotkałam się z oporem. Lękiem.

Dlaczego tak boimy się psychologów i psychiatrów? Można pomyśleć, że w dzisiejszych czasach, kiedy niemalże “modne” zrobiło się chodzenie do psychologa lęk przed ludźmi tej profesji nadal jest całkiem spory. Z resztą, co tu dużo gadać, sama się z nim długo mierzyłam. Jako praktykujący psycholog dobrze widziana jest terapia własna, bo dzięki niej młody psycholog może nauczyć się w praktyce, jak prowadzić rozmowę terapeutyczną, jakich narzędzi i technik używać, żeby pomagać innym jak najlepiej. Ja do pójścia do psychologa zbierałam się około czterech lat. Zawsze miałam dobre wytłumaczenie. A bo to nie ma czasu, a bo to nie ma kasy, a w sumie to jeszcze nie czas. Bałam się, że psycholog wynajdzie w moim życiu jakieś mankamenty, z którymi ja sobie świetnie radzę, a on mi uświadomi, że wcale nie tak fantastycznie, jak sądziłam. Sporo z tego się sprawdziło, ale nie żałuję, bo dzięki temu lepiej poznałam siebie i wiem, kiedy używam nieużytecznych “mechanizmów obronnych”. I jakoś inaczej zaczęłam postrzegać swoje życie, relacje z innymi, moje cele. Odważyłam się. Trochę z przymusu trochę z potrzeby. Zastanawiałam się, jak przekonać innych do tego, żeby krążącą w ich głowach myśl o wizycie u psychologa przekuć w w realizację. I postanowiłam napisać ten wpis, żeby nieco oswoić takie osoby z osobą psychologa czy psychiatry.

Dlaczego mam opowiadać obcej osobie o swoich problemach?

Ponieważ ta obca osoba, psycholog czy psychiatra, nie są emocjonalnie związani ani z nami ani z naszymi trudnościami. Są obiektywni i patrzą z boku na naszą opowieść. Zwracają uwagę na to, od czego uciekamy i “zmuszają” do zastanowienia się nad tym dlaczego. Jest to trudne przeżycie, niewygodne. Ale warte zachodu. Ponad to, psychologa i psychiatrę bezwzględnie obowiązuje tajemnica zawodowa. Jak księdza czy lekarza. Możecie być pewni na 200%, że to co dzieje się w gabinecie — zostaje w gabinecie. Psychologowie korzystają z superwizji – z psychologiem bardziej doświadczonym i o długim stażu pracy czasami omawiają te najtrudniejsze “przypadki”, jednak bez podawania danych osobowych tej osoby. Superwizja to po prostu skorzystanie z pomocy bardziej doświadczonej osoby — bo i psycholog nie wie wszystkiego i całe życie się uczy i doszkala. Dzięki temu jest w stanie lepiej pomóc swojemu klientowi/pacjentowi i samemu się uczyć. Można oczywiście o swoich problemach rozprawiać z przyjacielem, jednak po pierwsze grozi nam brak obiektywizmu, po drugie – dawanie dobrych rad, po trzecie — nigdy nie mamy gwarancji, że nasz problem nie popłynie dalej, a przecież swoje intymne sprawy wolimy zatrzymywać dla siebie, w tajemnicy.

Jeśli idę do psychologa/psychiatry to znaczy, że jestem wariatem.

Zdanie, które pewnie każdy z nas słyszał chociaż raz w życiu. Może nawet sami tak o sobie myślimy. Nie rozumiem dlaczego, przecież idąc do lekarza rodzinnego, kardiologa, czy innego specjalisty nie zastanawiamy się nad tym, co pomyślą o nas inni, nie boimy się przyznać przed sobą, że nie radzimy sobie z arytmią, cukrzycą, nerwobólami, czy grypą. Psycholog czy psychiatra to specjalista, jak każdy inny. Pomaga poradzić sobie z czymś, co nie pozwala nam wieść szczęśliwego i owocnego życia. I tyle. Do psychologa chodzą również ludzie, którzy nie mają żadnych większych problemów — po prostu potrzebują zastanowić się z kimś, w jaki sposób podnieść poziom swojego życia, rozwijać się, dbać o swoje zdrowie psychiczne. Poza tym, ja uważam, że wariat, to pojęcie względne. Każdy z nas jest w jakimś stopniu wariatem — i dobrze, bo “normalni” ludzi zwariowali by w tym szalonym świecie.

Psycholog na pewno wynajdzie u mnie jakieś problemy, a ja sobie świetnie ze wszystkim w życiu radzę. Tylko…

No właśnie to “tylko”. Czasami naprawdę mamy życie takie, jakie sobie wymarzyliśmy. Jednak czasami pojawiają się w nim trudności — np. problem z dotarciem do wyznaczonego celu, wahania nastroju (a przecież nic się nie dzieje) itd. itd. Psycholog przede wszystkim słucha opowieści swojego klienta/pacjenta. Dzięki temu potrafi zadać pytania, które ukierunkowują daną osobę na źródła ich niepowodzeń, źródeł pojawiających się nastrojów itp. Klient/pacjent dzięki temu ma szansę przyjrzeć się im w bezpiecznych warunkach, sam siebie zaskoczyć. Nie raz miałam tak, że o czymś z kimś rozmawiałam i nagle uświadomiłam sobie “kurcze, faktycznie, to tutaj jest problem”. Takie “oświecenie” jest najlepszą rzeczą na świecie, bo pozwala nam podjąć kroki zmierzające ku modyfikacji swoich działań, myśli, czy zachowań. Psycholog pomaga też swojemu klientowi/pacjentowi generować alternatywne rozwiązania, które są zgodne z wartościami i potrzebami danej osoby. Samemu czasem trudno jest wieść refleksję nad swoim życiem, bo często nie wiemy, gdzie szukać problemu i rozwiązania. I, umówmy się, niewielu z nas w ogóle ma chęć podejmować taką refleksję — bo jest to trudne i pokazuje nam, że coś u nas jednak zgrzyta. A my lubimy dobrze o sobie myśleć.

Psycholog/psychiatra da mi dobre rady, jak żyć, co zrobić etc.

Psycholog nie jest od dawania rad. Noooo chyba, że w poradnictwie. Ale każdy dobry psycholog wychodzi z założenia, że klient/pacjent jest sam ekspertem do siebie samego. Zna się najlepiej i wie, czego potrzebuje. W terapii chodzi jedynie o to, żeby pomóc klientowi/pacjentowi nauczyć się korzystać z własnych zasobów. Żaden psycholog czy psychiatra nie ma na celu przedłużania czasu terapii. Terapia trwa tyle ile to rzeczywiście konieczne. Psycholog stara się wyposażyć swojego klienta/pacjenta w narzędzia i zdolności, dzięki którym, przy kolejnym kryzysie w jego życiu nie będzie potrzeby ponownego odwiedzania gabinetu, bo klient/pacjent już sam potrafi sobie poradzić z trudnościami. I to jest chyba najpiękniejsze. Zdarza się, że to pacjenci/klienci mają problem z zakończeniem terapii. Boją się zostać “sami” i podświadomie podtrzymują chociaż jeden malutki symptomik, żeby psycholog dalej się z nim spotykał i towarzyszył mu w jego życiowej drodze. Nad tym też warto się zastanowić.

Psycholog cy psychiatra?

Wszystko zależy od tego, jakie trudności przedstawia klient/pacjent. Wyjaśnię na przykładzie depresji. W depresji klienta/pacjenta zaczyna prowadzić psychiatra. Dlaczego? Psychiatra jest lekarzem. Jego diagnoza jest diagnozą tzw. nozologiczną (czyli psychiatra nazywa chorobę klienta/pacjenta, jak kardiolog, neurolog, czy lekarz rodzinny). Na tej podstawie jest w stanie zaproponować klientowi/pacjentowi leki (leki może przepisywać tylko psychiatra, psycholog nie posiada takich uprawnień). W momencie, gdy klient/pacjent zaczyna te leki zażywać włączana w działania pomocowe jest terapia z psychologiem. Leki przygotowują pacjenta w depresji do lepszego funkcjonowania, poprawy nastroju, wykrzesania z siebie energii, co w początkowych etapach jest bardzo trudne w głębokiej depresji. Psycholog pracuje z pacjentem na jego przekonaniach, wartościach, potrzebach. Wyposaża klienta/pacjenta w narzędzia, które pomogą mu radzić sobie w codziennych sytuacjach, doprowadzając do sytuacji, gdy leki nie będą już potrzebne. Podobnie z resztą działa się ze schizofrenią. Psycholog bardzo często, w tych nozologicznych przypadkach współpracuje z psychiatrą. Jeśli nie jesteśmy pewni, do kogo się udać można wybrać się do psychologa, który na pewno stwierdzi, czy pomoc psychiatry jest konieczna, czy poradzicie sobie w gabinecie psychologicznym.

Pewnie to nie wszystkie pytania i przekonania, które ludzie mają zazwyczaj w głowach. W tym momencie jednak nie przychodzą mi do głowy inne, więc jeśli pojawią się one u Was w głowach — możecie śmiało do mnie pisać na maila — postaram się odpowiedzieć najlepiej, jak potrafię. Zachęcam w przełamywaniu lęku przed psychologiem. Warto. Jest on takim samym człowiekiem, jak każdy z nas, jedynie bardziej “uczonym” w kwestiach pomocowych. Nic więcej.

Życzę Wam przepięknych Świąt 🙂 Odpoczywajcie, spędzajcie je z rodziną i dbajcie o swoją głowę 😉 Każdego dnia 🙂

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie
Facebook
Facebook
Instagram