Lifestyle

Bo powroty zawsze są trudne

Ostatni weekend laby. Te dwa tygodnie nie uważam za zmarnowane. Dużo spotkań z rodziną i znajomymi, trochę odpoczynku, załatwiania bieżących spraw i — w końcu udało mi się przestać szukać wymówek żeby podejść do egzaminu z Metodyki Terapii Zajęciowej z Elementami Socjoterapii i Psychoterapii — z efektem POZYTYWNYM! 🙂 Teraz czekam na certyfikaty i suplement 🙂 Strasznie długo się do tego zbierałam, ciągle coś było ważniejsze. Ale jest. I sumienie też spokojniejsze 🙂 Swoją drogą, jeśli czytają to jacyś psychologowie, pedagogowie czy ktoś z tej dziedziny podrzucam portal, na którym robiłam kurs. Forma jest fajna dla zarobionych, bo kurs można odbyć w domu, a ceny są naprawdę przystępne. No, a co najważniejsze, po pozytywnym napisaniu egzaminu otrzymujecie certyfikat ukończenia, certyfikat MEN i suplement. Fajna alternatywa samodokształcania. i duża oferta kursów. Z resztą sprawdźcie sami — LINK.

Skoro minęły już ferie trzeba znowu ruszyć do przodu, przecież teraz powinnam mieć więcej sił i motywacji ( ;> ). Czekam na informacje o podyplomówce, muszę przycisnąć ogarnianie książek z Terapii Schematów i Terapii Dialektyczno-Behavioralnej, ogarnąć w końcu terapię własną i zacząć solidnie zgłębiać tematykę Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT). Dużo tego ale wiem, że jeśli tego wszystkiego nie ogarnę nie ruszę z miejsca. Zwłaszcza, że plany na przyszłość są ambitne. Powoli przestawiam się z używania terminologii “marzenia” na terminologię “cel”, “plan”. Gdzieś ostatnio usłyszałam, że marzenia mają dzieci. Spełnią się bądź nie. Plany i cele to coś do czego się dąży, co realizuje się za wszelką cenę. Brzmi bardziej motywująco, prawda?

Dzisiejszy wpis chciałam również poświęcić na kilka słów na temat książki, na którą czekam z niecierpliwością. Książka “Mizantrop” autorstwa mojego kumpla Adriana Holeckiego. Miałam przyjemność czytać wstęp tej książki, kiedy jeszcze była w trakcie powstawania i, moim skromnym zdaniem, naprawdę jest to pozycja warta przeczytania. Jeśli lubicie prozę w stylu “Pokolenie Ikea” i Wam przypadnie do gustu. Adrian opublikował dzisiaj oficjalną okładkę i informację, że premiera książki będzie miała miejsce w kwietniu. Jestem z niego mega dumna. Możecie mi wierzyć, że w tworzenie włożył całe swoje serce, a warsztat pisarski wypracowywał latami, począwszy od krótkich felietonów w liceum, poprzez pisanie sztuk teatralnych, prowadzenie bloga o muzyce i pisaniu tekstów dla zespołu aż do — “Mizantropa”. Trzymam kciuki za sukces publikacji, a Was zachęcam do wspierania młodego pisarza 🙂 Zasłużył na to jak mało kto 🙂

Korzystając z wolnego wieczora, po pierwszych urodzinach małego Gabrysia, postanowiłam poukładać sobie nieco nadchodzące dni. Od kilku dni mam w głowie niesamowitą gonitwę myśli z planami i pomysłami i chyba czas wszystko jakoś usystematyzować. Żeby zacząć kolejny tydzień z nieco lżejszą głową. Zwłaszcza, że jutro nie będę miała na to czasu, bo całe popołudnie i wieczór spędzę na szkoleniu. Może i dla Was ten niedzielny wieczór jest dobrym czasem na oczyszczenie myśli, refleksję i relaks?

Tak czy owak — udanego tygodnia 🙂

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Napisz do mnie
Facebook
Facebook
Instagram